ewa_s
Moderator
Nowy użytkownik
    
Wiadomości: 3
|
 |
« Odpowiedz #1 : Kwiecień 15, 2010, 21:25:12 » |
|
Witam:)
Takie sytuacje nigdy nie są proste, ale też nikt nam w życiu nie obiecywał, że będzie łatwo;/ W opisanej przez Panią historii widzę analogię do mojego małżeństwa. Proszę wybaczyć, że sięgam po tak nieprofesjonalny środek wyrazu, jak - w jakimś sensie - opisanie moich przeżyć, ale być może dzięki temu łatwiej uwierzy Pani w skuteczność i sensowność takich działań. Kiedy mój mąż wyjechał z kraju, moja córeczka właśnie kończyła trzy lata. Fakt - była dużo młodsza od Pani dzieci, więc jej więź z ojcem - teoretycznie - nie musiała być tak silna. Jednak długi czas zajęło jej przyjęcie do wiadomości, ze my już nigdy nie będziemy razem jako rodzina. Ale też ja nie miałam przez kilka lat partnera, którego chciałabym wprowadzić w jej życie. Niemniej najważniejsze w tym, o czym chce Pani powiedzieć jest jedno: zrobienie założenia, ze nasze dzieci chcą naszego szczęścia i - co najważniejsze - tak naprawdę, będąc z nami bardzo blisko (bo ojcowie są za granicą) z nami są bardziej związane. Ten problem można dzieciom wytłumaczyć tak: - kocham Was najbardziej na świecie, jesteście moim największym szczęściem i skarbem; - Tato również kocha Was nad życie i jesteście dla niego najważniejsi; - ale Taty nie ma z nami od długiego czasu; - co więcej - po jego wyjeździe okazało się, że z pewnych powodów, które w życiu dorosłych czasem się pojawiają, nie możemy być już razem; - to nie oznacza, że będziecie widywali Tatę rzadziej, niż dotąd, Tato z pewnością będzie się starał przyjeżdżać, dzwonić do Was i utrzymywać z Wami kontakt tak często, jak to tylko możliwe; - może się tak zdarzyć, że w moim życiu za jakiś czas pojawi się mężczyzna, który będzie chciał mi pomagać i wspierać mnie w trudnych chwilach - ja też potrzebuję przyjaciela i kogoś, kto będzie moim towarzyszem tak, jak Wy macie siebie, przyjaciół i kolegów; - Ten mężczyzna będzie Waszym przyjacielem, będziecie mogli na nim polegać, przyjść z prośbą o pomoc w każdej chwili. Będzie Wam pomagał tak, jak zwykle robił to Tata, którego teraz po prostu nie ma z nami, więc trudno mu - choćby chciał - wspierać Was na co dzień w Waszych problemach; - Tak naprawdę nie wiem, kiedy on się pojawi, ale chcę z Wami o tym porozmawiać teraz, ponieważ szanuję Was i chcę, żebyście czuli, że wszystkie decyzje - ważne decyzje - w tym domu podejmowane są wspólnie; - macie prawo być źli na mnie i Tatę za to, że tak się stało, ale pamiętajcie o tym, że w świecie dorosłych często zdarza się tak, że pewnych spraw nie da się rozwiązać tak, jakbyśmy tego chcieli; - najważniejsze jest to, że bez względu na sytuację i na to, co się stanie, kochamy Was z Tatą najbardziej na świecie i Wasze sprawy są dla nas najważniejsze.
Oczywiście to jest bardzo trudna trudna rozmowa, wymaga odpowiedniego momentu, chwili spokoju. Musi Pani za wszelką cenę zachować spokój i dać dzieciom do zrozumienia przytuleniem i wewnętrznym skupieniem nad sprawą, że naprawdę ta rozmowa jest dla Pani ważna. Nawet, jeśli dzieci w pierwszym odruchu zareagują buntem, albo w ogóle nie będą chciały przyjąć do wiadomości tych informacji, nie można się zrażać. Proszę pamiętać, że to Pani podejmuje decyzje ostateczne, bo to jest Pani życie. Dzieci zaakceptują je wtedy, gdy po pierwsze zobaczą, że pani jest znowu szczęśliwa, że Pani nowy partner szanuje ich uczucia i nie próbuje naruszać ich granic, dopóki one same nie dadzą mu na to pozwolenia. Idealną sytuacją byłaby taka, gdzie Pani mąż, przy najbliższej okazji, poparłby Panią w tych decyzjach. Nie wiem tylko, czy Państwa relacja jest na tyle partnerska, a decyzja o rozstaniu do tego stopnia zgodna, z uwzględnieniem troski o dzieci. Bardzo ważne bowiem w takiej chwili jest, by dzieci i z drugiej - tej ojcowskiej - strony dostały jasny komunikat, że fakt, iż Wy się rozstajecie, nic nie zmieni w Waszych relacjach z dziećmi. Być może, że Pani mąż lada moment stanie przed podobnym problemem, bo będzie musiał przedstawić dzieciom swoją nową partnerkę (wspominała Pani, że dzieci jeżdżą do ojca), w takiej sytuacji warto, abyście w tej ostatniej, tak ważnej sprawie, wsparli się wzajemnie. To bardzo ułatwi budowanie dalszej relacji.
Może zdarzyć się tak, że przy pierwszej próbie takiej rozmowy, dzieci zanegują wszystko, zareagują - jak wspominałam wyżej - buntem, płaczem, czy złością. Proszę jasno zakomunikować, że mają prawo tak reagować i teraz już dalej o tym rozmawiać nie będziecie, ale należy w miarę szybko do tematu wrócić. Stanowczo i z uporem, ale spokojnie musi Pani powtarzać, że ta zmiana nie oznacza dla nich niczego złego, chce Pani tylko żeby byli szczęśliwi, ale Pani również chce być szczęśliwa.
Wprowadzenie nowego mężczyzny do ich życia powinno następować spokojnie i stopniowo. Trzeba uczulić nowego partnera, by nie próbował przypodchlebiać się dzieciom i za wszelką cenę zyskać ich akceptacji. Lepszy jest uprzejmy dystans i oczekiwanie na ich ruch, niż nachalne zainteresowanie ich sprawami i próby nawiązania bliższej relacji. Mojej córce prawdziwie bliskie nawiązanie więzi, z chęcią mówienia do nowego partnera "Tato" włącznie, zajęło dwa lata. W tym czasie często zdarzały się z jej strony prowokacyjne komentarze, że on jest dla mnie ważniejszy, niż ona. W takich sytuacjach spokojnie tłumaczyłam, że się myli i wskazywałam na te momenty, w których to ona zajmowała cała jego uwagę, gdy przychodziła do niego z problemem.
W tej chwili wszystko to wydaje się być trudne, bo jest Pani dopiero na początku drogi i zastanawia się Pani, jak ten problem ugryźć. Trzeba pamiętać przede wszystkim o spokoju i pewnej dozie stanowczości w tym, co chce Pani zrobić. Najważniejsze, by dzieci poczuły, że Pani decyzja jest przemyślana i że ich dobro stawia Pani na pierwszym miejscu. Dalej już będzie łatwiej:)
Życzę powodzenia i liczę, że wszystko się dobrze ułoży:) Serdecznie pozdrawiam, Ewa Skrzydlewska
|